Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Kategorie: Wszystkie | Książki | Nabytki | Varia
RSS
wtorek, 27 lipca 2010

 

Zaniedbałam blogowanie ostatnio, ale to tylko dlatego, że przytrafił mi się urlop (o ja, nieszczęsna!). Aktywny wypoczynek uskuteczniłam w postaci remontu, który w okresie upalnych dni przemienił się w dobrowolną pokutę. Warto było o tyle, że odkryłam dawno zapomniane książki, stojące cicho w tylnych rzędach. Oczywiście radość objawiła się tylko w trakcie ich 'odsłaniania' i eksportowania na czas prac brudzących, ponieważ aktualnie nie mam już pojęcia, gdzie stoją konkretne tytuły (ani sił by cokolwiek ruszać i przestawiać).

A w międzyczasie ciągle napływały kolejne woluminy. Zgodnie z zapowiedzią o zaprzestaniu zakupów na okres letni, książek jest mniej NIŻ MOGŁO BYĆ ;) Ale tak zupełnie się nie dało przerwać tego wstydliwego procederu: kilka nabytków to prezenty od litujących się nade mną filantropów (sic!); inne nabyte zostały jeszcze w czerwcu (a i wcześniej), ale dopiero teraz dotarły w me wyczekujące ramiona; kolejne to po prostu niesamowite okazje, które nie miały prawa mnie złamać, a jednak...

Zdjęcie pierwsze to same przysmaki (tak sądzę), więc zaczniemy od nich na zaostrzenie apetytu:

  • Księga piasku” Borgesa to dopiero druga pozycja tego autora, po którą sięgam;

  • Czuję, Zawrót głowy” Sebalda – tak do kolekcji, teraz mam już wszystko, co wydano u nas z dorobku tego pisarza, tylko przeczytać muszę, ale to drobiazg przecież;

  • Pokój Jakuba” i „Chwile wolności. Dziennik...” Virginii Woolf – promocja była tak kusząca, że się nie oparłam;

  • Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej” J. Hasek to wydanie i tytuł, które obiecywałam sobie od dawna, aż w końcu dostałam; brawo dla sponsora moich zachcianek ;)

  • Oliwkowy labirynt” Eduardo Mezndoza – ta sama paczka ze Znaku, drugi tom do kolekcji - może to mnie zmobilizuje do przeczytania pierwszego?

  • Bzyk” M.Roach – podobnie jak wyżej wymienione, przyszło więc wzięłam ;

  • Smak miodu” Salwa An-nu'ajmi – seria z miotłą to dla mnie nadal renoma nazwiska Mazzucco i dopóki nie trafię na jakiś bubel, będę kolekcjonować zawzięcie;

  • L.Padura razy trzy czyli „Gorączka...”/”Wichura...”/”Trans w Hawanie” - Kuba, kryminały i dobre recenzje narobiły mi ochoty, więc już będą czekać u mnie, a nie w jakimś bezdusznym magazynie księgarni :)

  • W upale i kurzu” R. Prawer Jhabvala – kolonialne klimaty lubię, a tej pani jeszcze nie miałam okazji poznać – najwyższa pora;

  • Droga do piekła” M. Axelsson – znowu seria z miotłą, a na dodatek polecana autorka; zdobyta za grosze, kiedy nie kupowałam, bo mnie nie było, zatem chyba się nie liczy jako zakup? ;)

  • Kroniki portowe” A.Proulx – niespodzianka, bo przecież autorka mnie zawiodła swoim opowiadaniem; to będzie jej druga i ostatnia szansa w moich progach, nie ma zmiłuj!

  • Kobiety” Z.Nałkowska – zobaczyłam na blogu Skarletki, poczułam chętkę i... więcej nie ma sensu wyjawiać, bo i tak nikt nie uwierzy, że książka ta się sama pojawiła w moim życiu?

  • Austerlitz” Sebalda – brakujące ogniwo mojej kolekcji tego autora zostało upolowane i zaciągnięte do jaskini; malkontenci mogą się krzywić, że kolekcjonuję a nie czytam, ale mnie to nie wzrusza: mam i już mi lepiej :P

  • Panna w ogrodzie” A.S.Byatt – oczywiście wolałabym trafić na okazyjny egzemplarz „Opętania”, jednak póki co, muszę się zadowolić płotkami i czekać w ukryciu...

  • Oskar i Lucynda” P.Carey – ceniony autor, a Peek-a-boo polecała, choć z ostrzegawczymi sygnałami, więc damy szansę temu panu, ale bez wielkich oczekiwań póki co; „Prawdziwa historia Neda Kelly'ego” tego samego autora, nagroda na koncie, więc dostanie podwójną szansę – a co mi tam;

  • Hotel New Hampshire” J.Irving – ledwo pamiętam już lekturę „Świata według Garpa”, a że o pisarzu tak teraz głośno w związku z nową powieścią, to ja się wyłamywać nie będę, tyle że nie mam ochoty gonić na nowinką teraz; posmakuję póki co starszych jego produktów;

  • Biała lwica” H. Mankell – przeczytana już i czeka na swoją notkę, tylko ja się tak ociągam ostatnio.

I jeszcze kilka takich tam różnych drobiazgów niech się tutaj odliczy:

  • Cierpliwość pająka” Camilleri – zbieram mozolnie serię, by móc potem czytać po kolei, gdy się już rozsmakuję (a taki jest plan);

  • Do latarni morskiej” V.Woolf – hmm, nie ma co się powtarzać, jestem zawzięta w swoich bzikach;

  • Notatki na mankietach” Bułhakowa – w końcu zdobyte! W pięknych czasach młodości szkolnej dużo czytałam tego pisarza i teraz z chęcią bym powróciła do tamtych wspomnień dzięki niemu właśnie;

  • Mali Darlingowie” Llewellyn – angielska literatura dla dzieci jest najlepsza na świecie; chyba; albo prawie; w czołówce to już jest na pewno ;)

  • Listy do Trynidadu” Idstrom – gdzieś coś kiedyś, więc chcę się przekonać czy na pewno;

  • Opętani' Palahniuk – brzmi intrygująco, i wszyscy się o to bili, więc ja też;

  • Śmierć w Lizbonie” R. Wilson – Portugalia i czasy wojny w kolejnej odsłonie, może tym razem lepszej?

  • Jubel” Christensen – książka krytykowana, ale autor ceniony, zatem jest tu pole do polemiki;

  • Z dzienników botoksowych” Kaplan (i spółka) – taki zakup „przy okazji”, ale może nada się na rozrywkę w jakiś upalny dzień?

  • Raymond Chandler” Hiney – to biografia pisarza, o którym nic nie wiem (kompletnie nic!), a jego kryminały są jakimś niesamowitym połączeniem elokwencji i przystępności; teraz go rozgryzę ;)

  • Oskar Wilde” Peasson – kolejna biografia, kolejny wyjątkowy pisarz, a na dodatek bardzo ciekawa postać;

  • Panna Nikt” T.Tryzna – nie czytałam jeszcze i to chyba już wystarczy;

  • Miłość reaktywacja'' H.Samson – brzmi mdło, ale ponoć nie warto oceniać po pozorach;

  • Podróż bez map” G.Greene – nazwisko pisarza i Afryka na okładce to dla mnie wystarczający bodziec do zakupu;

  • Ulica marzycieli” R.Wilson – czy ja czytałam coś irlandzkiego?

Z przyczyn technicznych, cały mój (przydługi) wywód zostanie podzielony na dwie osobne notki. Szkoda, że nie mam tyle do powiedzenia o tym, co przeczytałam :))

wtorek, 13 lipca 2010

Jak głosi fama, Joyce Carol Oates już od kilku lat jest wymieniana jako potencjalna laureatka literackiej Nagrody Nobla. Perspektywa tak prestiżowego wyróżnienia jej twórczości, pobudziła swego czasu moją ciekawość i ruszyłam na poszukiwanie książek sygnowanych tym nazwiskiem. Jednak kolejne pozycje z dorobku Oates zdobywam i czytam już pod wpływem własnego upodobania do jej stylu. I po każdej jej książce chcę więcej i więcej. Uzależniająca proza istnieje jak widać.

 

„Bestie” to opowieść osadzona w Ameryce lat siedemdziesiątych XX wieku, w środowisku żeńskiego kampusu akademickiego. Dziewczęca fascynacja pewnym profesorem i jego tajemniczą żoną-artystką, przybiera u Oates mroczne barwy. Młodość traci swoją niewinność, dojrzałość nie daje oparcia, społecznie przypisane role to tylko gra pozorów. Na pierwszy plan wysuwają się obsesje, zwyrodnienia, instynkty pierwotne. Bunt skierowany przeciwko utartym schematom, jest tutaj niebezpiecznym, a nawet przerażającym doświadczeniem. Sztuka to już nie kultura, ale domagająca się głosu natura. Ludzkie drapieżniki żerują na ludzkich ofiarach; jednak wewnętrzne bestie, które w sobie nosimy, operują manipulacją i wyrachowaniem niedostępnym przecież dla świata zwierząt.

 

Jesteśmy bestiami i to jest nasze pocieszenie”*

 

To przewrotne hasło przyświecające demonicznej rzeźbiarce Dorcas w oficjalnej pracy, okazuje się równie istotne w jej w życiu prywatnym, do którego zwabiane są kolejne ofiary. Autorka uczyniła to wieloznacznie brzmiące zdanie swoistym mottem całej historii, zmuszając czytelnika do nieustannej reinterpretacji granic wolności, którą nam tutaj oferuje. Ufna młodość zostaje w tej opowieści dosłownie zdeptana; popularne pozory buntu i niezależności dziewcząt okazują się zbyt słabą tarczą przeciwko złu, poczuciu odrzucenia i wykorzystania. Świat drapieżników jest bezwzględny dla słabych osobników. Przetrwają najsilniejsi, ale eliminacja ofiar nie jest metaforyczna.

 

Lubię prozę Oates: jest wyrazista, mocna i celna. Narzuca swoje intensywne tempo. Obnaża emocje ludzkie, nie epatując przy tym banałami. „Bestie” przypadną również do gustu wielbicielom opowieści grozy i makabry. Człowiek, w książkach tej pisarki, to istota bardzo złożona, choć tak przewidywalna – bogactwo doświadczeń, myśli i uczuć różni nas przecież tak bardzo, ale w krytycznym momencie i tak poddajemy się wspólnym instynktom przetrwania. Fascynujące jest spojrzenie na siebie i innych oczami autorki. Warto ją czytać, bez względu na spekulacje i nagrody. Dla samej przyjemności obcowania z dobrą literaturą warto.

 

*”Bestie” J.C.Oates, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa, 2007;

poniedziałek, 12 lipca 2010

 

Zostałam zaproszona do zabawy w łańcuszek blogowy przez Nuttę, stąd dzisiejsza notka nie będzie dotyczyła zaległej lektury („Bestie” Oates pojawią się jednak na dniach), ale moich własnych czytelniczych nawyków. Jak to u kobiety, wszystko się zmienia, więc odpowiedzi, które tu padły, mają ograniczoną datę ważności. Ale na ten moment, właśnie takie są wyniki mojej 'autoanalizy' na zadane tematy:

 

1. Do jakiego kraju, miasta chciałabyś pojechać zainspirowana lekturą.

Wyspy Normandzkie pojawiły się na mojej mapie planowanych podróży dopiero po lekturze „Stowarzyszenia Miłośników Literatury i Placka z Obierek Kartoflanych”. Jakżeby inaczej ;) Sama książka nie zachwyciła mnie, jednak skupiła moją uwagę na tym niepozornym skrawku ziemi i zamierzam się tam wybrać 'kiedyś'. Niekoniecznie na samą Guernsey, która pewnie będzie teraz przeżywać najazd turystów zachwyconych wspomnianą historią. Nie mam zamiaru tropić śladów literackich bohaterów, tylko pospacerować własnymi ścieżkami.

Drugim miejscem jest już konkretne miasto, a dokładnie – Marsylia. Tygiel kulturowy na francuskim wybrzeżu zrobił na mnie wrażenie w książce Jean-Claude Izzo. Autor raczej zniechęcał, a nawet odstraszał obrazem niebezpiecznego i bezwzględnego ośrodka przestępczości każdego sortu. Mimo wszystko, z chęcią bym się tam rozejrzała.

Wygląda na to, że mam skromne marzenia, ponieważ wszystko jest blisko domu. Może powinnam się przerzucić na bardziej orientalne lektury? :))



2.
Jakie jest Twoje ulubione miejsce do czytania latem?

Lato to wyjazdy, a co za tym idzie: przejazdy czyli pociągi, i właśnie w nich lubię czytać. Zazwyczaj. Oczywiście, gdy mam miejsce siedzące, a przedział jest dobrze wietrzony. Szum panujący wokoło dobrze izoluje mnie wówczas od świata, a nie ma też nic innego do roboty, więc tym bardziej nie rozpraszają mnie żadne obowiązki.

Czytanie w ogrodzie, u rodziców, jest miłe tylko do czasu, gdy: osa mnie zaczepi, mrówki zaczną chodzić po fotelu, słońce przypieka, strony książki robią się niewiarygodnie jasne od światła, Mama co chwilę przybiega z kremem pełnym filtrów / piciem / jedzeniem / kapeluszem / poduszką /czymś innym równie rozpraszającym... Jest miło, ale mało efektywnie jednym słowem ;)



3.
Poleć mi jedną książkę do przeczytania na wakacje.

Ojej, taką jedną to trudno wytypować. Zawsze czytam latem jakiś tom Jeżycjady Musierowicz, najczęściej chyba pada na „Nutrię i Nerwusa”, bo tam przygodowo-wakacyjnie zupełnie jest.

Ale, że każdy zna Borejków i polecać ich nie trzeba, to może „Kobiecą Agencję Detektywistyczną Nr 1” McCall Smith bym poleciła. Jest gorąco, jest Afryka w nowej perspektywie (Botswana to wyjątkowy kraj na Czarnym Lądzie jak się okazuje – odbiega od znanego nam wizerunku!), są ciekawe przypadki rodzinno-kryminalne, i najważniejsze: kolorowe postaci zapełniają kartki tej książki (lub książek, ponieważ to seria przygód, i można kontynuować znajomość z bohaterami, jeśli komuś przypadnie do gustu ta literatura). Myślę, że to idealna lektura wakacyjna: lekka, ciepła i pełna zagadek.



4.
Jaka jest Twoja najnowsza wakacyjna lektura? Co zaczęłaś czytać? (dodatkowe pytanie)

Zaczęłam teraz podczytywać dwa całkiem różne tytuły. Najpierw napoczęłam „Diabeł ubiera się u Prady” Lauren Weisberger i odłożyłam bez żalu póki co.

Drugim tytułem są „Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej” Jaroslava Haska, którą dostałam właśnie zamiast bursztynka znad morza (i kilka innych ze Znaku!). Choć szykuje się ponad 700 stron lektury, to pewnie ta powieść zajmie mnie na jakiś czas. Zwłaszcza, że remont uniemożliwia mi zbyt długie spotkania z książką. Albo wszystko się zmieni i książka trafi na półkę. Upały nie służą stałości postanowień ;)



Moje pytanie:

5. Czy masz jakąś książkę lub autora, do których lubisz wracać właśnie w okresie letnim/wakacyjnym? Może wiąże się z nimi jakaś ciekawa wakacyjna historia?



Do zabawy zapraszam: Zosik, Tuchę, Agussiek i Peek-a-boo.

 

*Zdjęcie: Shutterstock, Materiały Prasowe

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Inspirują i mobilizują:
Przeczytane:
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji