Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Kategorie: Wszystkie | Książki | Nabytki | Varia
RSS
czwartek, 08 kwietnia 2010

Wśród książek ciekawych, mądrych, wciągających i budzących jeszcze wiele innych pozytywnych reakcji w czytelniku, czasem zdarzają się lektury po prostu czarujące. Poruszają w nas jakieś tkliwe struny, zmuszają do przyjacielskiego uśmiechu w odpowiedzi na czytany tekst, a przyjemność sprawia już sama ich obecność obok nas. W taki właśnie stan dziecięcej wprost radości wprawiła mnie ta zbyt krótka ale jakże bogata książka.

 

Anne Fadiman to stuprocentowa i niereformowalna bibliofilka. Albo może właściwiej byłoby napisać, że jest to wielbicielka Słowa, bo z rozbrajającą szczerością przyznaje się do czytania wszelkich broszur, gazetek reklamowych czy ulotek informacyjnych czyli czegokolwiek znajdującego się w zasięgu oka, byle obcować z językiem pisanym. Ku rozpaczy mojej „dworskiej miłości” jaką darzę księgozbiory, autorka przyznaje się też do intensywnego i namiętnego obcowania z woluminami co oznacza robienie notatek na marginesach, zaginanie stron, zakreślanie, wyginanie i inne praktyki, które mi się w głowie nie mieszczą. Ale jak tu nie wybaczyć takich wybryków, skoro wiem, że jest to wynikiem emocjonalnego i zaangażowanego zgłębiania książek a nie brak szacunku ze strony profana-ignoranta? Chociaż lekko nie było o tryb tolerancyjny w takiej drażliwej kwestii ;)

 

Bohaterami tego zbiorku są nie tylko książki, ale także cała rodzina Fadimanów, ponieważ autorka wyrosła wśród zapalonych czytelników, poślubiła mola książkowego a następnie przystąpiła do edukacji czytelniczej następnych pokoleń. Z humorem opowiedziane rodzinne dykteryjki niezauważenie przechodzą w anegdoty ze świata twórców literackich. Mnogość ciekawostek o pisarzach, poruszanie się w świecie Wielkiej Literatury z taką swadą i lekkością zawstydziły mnie, odkrywając moją niewiedzę w tej materii. Ale przyjemność z obcowania z kimś tak naturalnie i bezpretensjonalnie zanurzonym w świat książek działa jak balsam...

 

Zdaję sobie sprawę, że wystawiam książce lukrowaną laurkę, ale inaczej się nie da. Do takich tytułów chcę wracać. Czekam na następny tytuł pani Fadiman, a tymczasem podczytuję co smakowitsze fragmenty i zachwycam się dbałością wydawcy przy redagowaniu polskiej wersji tego tomu. Brawo.

 

sobota, 03 kwietnia 2010



Na wstępie już uspokajam: nie ma co się obawiać etykietki "bestseller"! Ta książka zasługuje na Waszą uwagę bez względu na poziom jej sprzedaży, ilość języków na które została przetłumaczona czy wielce podejrzane pochwały na okładce 

Pewne śledztwo prowadzi pewna wścibska i rezolutna dwunastolatka. Nie zostało jej wcale zlecone - nikomu nie zależy tak naprawdę na rozwikłaniu tajemnicy sprzed lat. Ale Emmy Graham to nie zniechęca. Swoje dochodzenie realizuje na swój sposób, przy okazji prezentując nam miasteczko. A jest ono zwyczajnym zapomnianym kurortem zamieszkanym przez niezwyczajnie barwne i wyraziste persony. To właśnie mieszkańcy tego spokojnego zakątka nadają całej historii przyjemne odcienie i bogactwo fabuły.

Spostrzegawcza bohaterka ma przy tym mnóstwo spostrzeżeń i celnych uwag na temat otaczającego ją świata. Nie ukrywam, że lekki i uszczypliwy humor jest olbrzymią zaletą tej książki. Ale nie jedyną: smakowite przeżycia kulinarne bohaterki, która pasję jedzenia beztrosko uprawia w kuchni hotelowej, wywołują prawdziwy głód!

Takich książek nie spotykam często (pani Christie była jedna, a jej "naśladowcy" to tylko marne podróbki jednak), tym bardziej cieszę się, że nie pominęłam pani Grimes w moich poszukiwaniach. I z nią i z Emmą Graham moja znajomość dopiero się zaczęła, ale już wiem, że zostałam oczarowana!  Ta powieść to  żywa narracja,  świetna perspektywa ujęcia i świeży soczysty styl. Tylko czytać i się zachwycać pozostaje...

piątek, 02 kwietnia 2010

... czyli wychodzę z ukrycia, gdzie samotnie zgłebiałam literackie produkty sztuki piśmienniczej, i bedę teraz marudzić, wymądrzać się, polecać i wybrzydzać publicznie, bo na łamach tego bloga właśnie.

Sama chętnie przeglądam blogi traktujące o książkach - czerpię z nich swoje inspiracje czytelnicze a czasem weryfikuję własne niezdarne  opinie. Skorzystałam na tych wędrówkach sieciowych mnóstwem ciekawych tytułów, na które sama nie natknęłabym się nigdy albo z wielkim opóźnieniem.

Tyle tytułem wstępu. Mam nadzieję, że znajdą się chętni rozmwiać o książkach, bo wymiana opinii i wrażeń z lektur to najciekawsza część zabawy w blogowanie :)

Tagi: varia
23:22, maioofka , Varia
Link Komentarze (2) »
1 ... 11 , 12 , 13 , 14 , 15
 
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Inspirują i mobilizują:
Przeczytane:
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji