Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

Lipcowa kronika książkochomika /2/

Blox nie podołał ostatnim razem mojej twórczej eskalacji tekstu traktującego o nabytkach, co też zmusiło mnie do podzielenia tej niekończącej się litanii (z serii 'mam! podziwiajcie! cieszcie się ze mną, bo mam!') na osobne notki sztuk dwie. Ingerencja edytorska w przydługi wywód mogłaby pomóc, jak pewnie sądzą niektórzy wizjonerzy, jednak byłoby to zbyt bolesne dla mego autorskiego ego (sic!), zatem niech ta książkowa wystawka trwa sobie dalej. Za pozwoleniem Czytelników ;)

Los chciał, że ze względu na podział notki, zdążyły do mnie dotrzeć powyższe cudeńka, same okazje i oszczędności. Gospodarna ze mnie bestia, jak widać:

  • Odyseja kota imieniem Homer” G.Cooper – kocie tematy do kolekcji;

  • Sherlock Holmes” N.Rennison – książka co prawda niezbyt chwalona, ale i tak chcę sama ją ocenić; może wrócę też przy okazji do samych kryminałów Doyle'a?

  • Klucz do ogrodu” J.Erpenbeck – dobrą lekturę sobie tutaj obiecuję, albo co;

  • Przeklinam rzekę czasu” P.Petterson – tanio, a seria będzie ładniej wyglądać ;)

  • Krzyżówka” A.H.Janowska – autobiograficzna powieść córki Żydówki i Niemca z czasów wojny i późniejszych; poważnie ale ciekawie się zapowiada;

  • Rewers” A.Bart – zanim obejrzę film...

  • Póki rekin śpi” M. Agus – ach, ta miotła;

  • Dom Augusty” Axelsson – autorka przewija się przez wiele blogów, stąd zamierzam sprawdzić skąd ta popularność, drżyjcie ;)

  • Miasto złodziei” D.Benioff – takie tam, na pocieszenie było, może mnie zaskoczy?

  • Od palanta do belcanta...” - mam nadzieję na garść ciekawych informacji o międzywojniu;

  • Listonosz zawsze dzwoni dwa razy” J.M.Cain – z serii dobrych i tanich, więc się skusiłam;

  • Ostatni elf” Silvana de Mari – fantastyka i to dziecięca, ale czasem lubię takie zupełne odskocznie;

  • Muzeum doktora Mosesa” J.C.Oates – bez komentarza, bo samej mi słabo;

  • Samotność liczb pierwszych” P.Giordano - miałam omijać, ale samo mnie znalazłam – dostałam znaczy się, a odmawianie nie jest moją mocną stroną :)


 

Podwójna dawka nabytków widoczna powyżej, została obkurczona wizualnie, by nie wzbudzać poczucia winy w zachłannym potworze w jakiego się zamieniam.

Zdjęcie górne, kolejność w miarę intuicyjna:

  • Rodzina Newcome'ów” W.M.Thackeray – angielska proza w klasycznym wydaniu, ciągle jej mało, wciąż chcę więcej; szykuje się uczta po prostu;

  • Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej” M.Witkowki – polska literatura współczesna na mnie czeka, a to mój ukłon w jej stronę; jestem raczej pełna wątpliwości, ale spróbuję;

  • Zazie w metrze” Raymonda Queneau to ponoć jakiś kultowy kawałek prozy, stąd i moja ciekawość w temacie;

  • Madame Mao” Anche Min – postać zupelnie z innej bajki, więc będzie okazja się oderwać od naszych realiów;

  • Mam łóżko z racuchów” Moriarty – okazja była, i miotła znowu okazała się przekonująca i wystarczająca;

  • Sny i kamienie” M.Tulli – kolejny mój ukłon w stronę polskiego i dobrego ponoć; odkładam na potem;

  • Przekleństwa niewinności” Eugenides – te nagrody mnie tak zwodzą, że chcę popróbować cóż to za cudo zachwyciło jakieś jury mądrych ludzi;

  • Z głowy” J.Głowacki – podobało mi się, JAK napisał o domu Hemingwaya i jego kotach, choć nie był miły, a choć ja lubię i amerykańskiego pisarza i niegrzeczne sierściuchy, to jednak chcę poczytać jego tekstów więcej;

  • Dom koło Starego Pimena” M.Cwietajewa – wspomnienia i szkice tej rosyjskiej poetki zapowiadają się bardzo ciekawie, bo i sama postać pisarki wydaje się nietuzinkowa, a życie jej przypadło na burzliwy okres; przy okazji powrócę sobie do jej poezji, więc może jesień okaże się najlepszym terminem na lekturę;

  • Się” E.Stachury – jestem już stara, albo źle z moją głową, bo nie pamiętam co tego autora czytałam w latach szkolnych, a co nie; pora sobie odświeżyć/uzupełnić pewne rzeczy;

  • Islandia. Kraina, ludzie, dzieje, kultura, sztuka, język” - to takie szkice popularnonaukowe przybliżające wyspę, od uwarunkowań klimatycznych i historycznych po kulturę, język, społeczeństwo; na naukę nigdy nie jest za późno a kraj egzotyczny zupełnie dla mnie;

  • Lolita” Nabokova – kolejna luka w kanonie literackim do nadrobienia; ostatnio po prostu tropię tego Nabokova i znoszę do domu, jak nawiedzona - czy to już widać z zewnątrz?

 

  • Moja siostra, moja miłość” i „Mama odeszła” Oates to oczywiście wynik mojego upartego ściągania na własną orbitę wszystkiego, co się da tej autorki; czytanie będę dawkować, żeby się nie 'przejeść', jednak niech sobie już czekają w mojej jaskini na me łaskawe skinienie;

  • Dom ech” B.Erskine – ponoć straszna i klimatyczna, więc dla rozrywki sobie sprawiłam, zwłaszcza, że kosztowała mnie kilka złotych zaledwie;

  • Czarna dziewczyna, biała dziewczyna” Oates – widać co mnie ostatnio kręci i zaślepia, prawda?

  • Domofon” Z.Miłoszewski – kolejna dawka polskości, tym razem z kręgu popularnego, chociaż szans na równowagę czytelniczą w rozgrywce Polska-świat nie ma i nie będzie; już przeczytana i tylko czeka na słów kilka;

  • Piąta strona świata” Kutz – niedobitek z paczki 'znakowej' się tutaj zawieruszył; Zosik chwaliła, więc obiecuję sobie doznania pozytywne, tylko i wyłącznie :P

  • Dziewczyna z zapałkami” A.Janko – szukałam, licytowałam, kalkulowałam i w końcu zdobyłam, a bili się ostro! ;) oby było warte zachodu, to całe przedsięwzięcie;

  • Siedem szkiców” V. Woolf – moje jajko niespodzianka od losu :))

  • Siedem domów” Croutier – Turcja i kobiety, więc to taki mój sposób na nie czytanie Safak ;)

  • Angielska flaga” I.Kertesz – nic o tej książce nie wiem w sumie, ale samego autora chciałam poznać, zatem nadarza się teraz okazja;

  • Edukacja europejska” R.Gary – po „Obietnicy poranka” mam potrzebę poznać dokładniej książki tego autora, a potem znów wrócę do tej pierwszej i pewnie już zawsze najlepszej;

  • Pantaleon i wizytantki” Llosa – ślicznie są wydane powieści tego pisarza przez Znak, po prostu sama przyjemność dla oka... ;)

 

That's all folks! Czyli to by było na tyle. Sierpień na razie nie zapowiada się bogato, więc „Trwaj chwilo! Jesteś piękna!” :)

piątek, 30 lipca 2010, maioofka
2010/07/30 22:22:03

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/07/30 23:17:22
to jest stos, co się zowie!!!
-
ysabellmoebius
2010/07/31 01:38:53
Och! Och! Och!

I to by mogło być wszystko na ten temat, ale trochę jednak rozwinę. :-)

"Sherlocka Holmesa" sama bym chętnie przeczytała. Fogga ostatnio wyniosłam od rodziców skuszona przecudnym tytułem. "Samotność liczb pierwszych męczę już długo i sama nie wiem co o niej myśleć, bo niby męczę, a czytam... No i Thackeray już od dawna mam straszną ochotę coś jego przeczytać, a jakoś mi nie wychodzi.

Zazdroszczę stosów. :-)
-
clevera
2010/07/31 10:11:11
Jejejej oczopląs! To nie będzie jedna chwila, to będzie mnóstwo pięknych chwil.:)
-
2010/07/31 10:53:36
Hurrrraaaaa! Nie jestem jedyna,któa tak kuuje i gromadzi stosami! Nawet nie wiesz,ajk i się lekko na duszy zrobiło! Powodzenia w czytaniu i robieniu miejsca, żeby pomieścić te stosy, hi hi.
-
2010/07/31 10:56:14
Ale świetne nabytki. Pozwól, że jeszcze chwilę będę w ciszy sycić spojrzenie grzbietami tych książek... :)))
-
maioofka
2010/07/31 11:37:33
Dzięki dziewczyny za dzielenie mojej radości - tylko maniak jest w stanie zrozumieć drugiego maniaka :))

W związku z takim masowym przyrostem dobytku, planuję przyłączyć się do miłej świeckiej tradycji blogowej i w najbliższym czasie 'uwolnić' jakieś tytuły. Ale to po powrocie z krótkiego urlopu.
-
zosik
2010/08/01 12:08:24
Dałaś czadu. Przyznaję, że kilka tytułów tak bardzo mnie zaintrygowało, że sobie ich poszukam w bibliotece (na przykład ""Dom ech" zapowiada się na fajne wakacyjno-jesienne czytadło)
-
maioofka
2010/08/01 19:19:21
Zosik,
To tylko wrażenie - naprawdę mogło być więcej ;)

Erskine ogólnie jest chwalona za powieści z dreszczykiem. Ale to na razie tylko fama, gdyż to będzie mój pierwszy z nią kontakt, więc nic nie ręczę.
-
peek-a-boo
2010/08/01 22:58:23
przypomnialas mi o Zazie, choc zupełnie nie pamietam o czym to ma byc. Ale sam tytuł jest kuszący. A Lolity tez nie czytalam, pewnie dlatego, że za ardzo pod reką ją mam ;).
-
maioofka
2010/08/01 23:40:08
Peek-a-boo,
Ja o "Zazie w metrze" nie słyszałam aż do teraz, kiedy to książka ta sama wpadła mi w ręce dosłownie. Zatem to całkiem nowe odkrycie, ale że i książka i film (ponoć) uznawane są za znaczące, to wolałam zabrać ją do domu na spróbowanie. Lepiej późno niż wcale ;)
-
Gość: tanki, *.multimo.pl
2010/08/21 15:45:11
Tak sobie czytam i nie mogę się nie dołączyć do wymiany zdań na temat Quenenau - "Zazie w metrze" to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w życiu, porównywana do "Alicji w Krainie Czarów" Carolla i "Księżniczki Anginy" Topora (uważam, że jeśli już kogoś muszą porówynywać do Carolla, to dobrze, że są to Topor i Quenenau). Zupełnie nie rozumiem jak ten autor mógł zostać w Polsce tak zapomniany, zwłaszcza, że są świetne (ponoć) tłumaczenia jego książek; "Zazie w metrze" to książka pełna gier językowych bajka dla dorosłych, z drugim dnem i dozą pikanterii - imho najprzystępniejsza książka Francuza. Perełka!
-
maioofka
2010/08/21 20:17:18
Tanki,
Topora niestety nie czytałam (jeszcze), ale porównanie do "Alicji" to postawienie wysoko poprzeczki. Tam wiele zasadza się na językowych grach właśnie i wszystko zależy od tłumaczenia. Twoja rekomendacja brzmi intrygująco - zakup nabiera wartości :)
-
2010/08/22 22:41:18
Gwoli ścisłości, książka Queneau nie jest jakoś fabułą i stylem zbliżona do Alicji; to raczej Toporowska Angina jest luźną wariacją na temat dzieła Carrolla i jest jednocześnie pomostem łączącym Carrola i Quenenau (szkoda, że nie zaczęłaś od Topora właśnie). Natomiast bohaterka jest tak samo charakterna. A jeśli lubisz gry językowe, to Queneau jest w moim odczuciu absolutnym numerem jeden; przewyższa pod tym względem nawet Carrolla (choć oczywiście "Przygody Alicji..." to majstersztyk także z innych powodów i są nie do pobicia). Bardziej widać to w "Dziełach zebranych Sally Mary" czy "Ćwiczeniach stylistycznych", ale uważam, że lepiej zacząć od Zazie. Ja mam już na półce "Pierrot mon ami" i rozglądam się za synchronicznym zbiorem wierszy "Sto tysięcy miliardów wierszy", które są ukoronowaniem matematyczno-techniczno-lingwistycznych pasji Quenenau; ponoć po przełożeniu trzeciego wersu z któregokolwiek wiersza do każdego innego wiersza w tym zbiorze, sens zostanie zachowany, itd.;) Zresztą, Quenenau ma znakomite poczucie humoru, podobnie jak Topor, tylko u Topora jest bardziej makabryczne, a u Queneau - pikantne.
-
2010/08/22 22:50:36
A, jeszcze zapomniałam dodać, że zgadzam się co do tłumaczeń Carrolla w 100% - sama właśnie nabyłam nowe, i to obydwu powieści o Alicji. W końcu jestem Alicjomaniaczką;) Z tej listy natomiast czytałam "Rewers" - podobnie jak Ty przed filmem i cóż, czytało jak się scenariusz, dobry - ale scenariusz, mogłam sobie chyba darować..."Samotność liczb pierwszych" jak dla mnie jest demonizowana, nie jest Victor Hugo, ale książka całkiem trafnie oddaje zwłaszcza problem autyzmu; "Pantaleon i wizytantki" nadgryzłam i nie dokończyłam do dziś, choć Llosa jest dobrym pisarzem; jakoś mi nie podeszło. "Przekleństwa niewinnośći" to też w gruncie rzeczy dobra książka, a jednak film - o dziwo! - podobał mi się bardziej; Sofia Coppolla jakoś ładnie ujęła ten drażniący mnie w powieści przesłodzony sentymentalizm (no i pięklny soundtrack). Zresztą, film i książka bardzo podobne do siebie. "Dom Augusty" to najmniej lubiana przeze mnie książka Axelsson (przeczytałam wszystkie), ale a) jestem w mniejszości b) czas spędzony na powieściu Szwedki nigdy nie jest zmarnowany. No i od stycznia leży u mnie na półce ta właśnie Agus i nie mogę się za nią wziąść:
-
maioofka
2010/08/24 00:05:48
Tanki,
Dziękuję za te uwagi. "Księżniczkę Anginę" dopisuje sobie do listy lektur, ale kolejność czytania będzie i tak zależała do kaprysu chwili - inaczej nie potrafię :) Nie wiedziałam, że po polsku jest tyle dostępnych tytułów Quenenau! Ja natknęłam się na niego przypadkiem w antykwariacie i okładka mnie przekonała, po czym dopiero w domu okazało się, że to kultowa książka i autor. Wstyd, ale wcześniej nie spotkałam tego nazwiska...

Axelsson jest tak masowo chwalona na blogach, że spróbować muszę ;) Ale czy dołączę do grona wielbicieli okaże się dopiero "w praniu". Właśnie wchodzi jej nowa książka, więc znowu zrobi się wokół niej szum, a ja nie będę w ogóle w temacie. Ale trudno ;)
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji