Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

"Biała lwica" Henning Mankell

Skoro bezwstydne obnoszenie się z nowymi nabytkami książkowymi zostało mi bezceremonialnie przerwane przez ograniczenia techniczne bloxa, uznajmy więc to za okazję do napisania czegoś 'na temat' czyli, ni mniej ni więcej, tylko wrażeń z lektury. Na taki kreatywny dzień właśnie, czeka sobie „Biała lwica” Henninga Mankella, przeczytana już kilka tygodni temu (a jakby miesiące minęły - co też wysiłek i tropiki robią z bezbronnym człowiekiem!). Czas najwyższy coś o niej wspomnieć, póki moja kapryśna pamięć chce jeszcze współpracować na tym polu.

 

Książki Mankella, z serii o komisarzu Kurcie Wallanderze, rekomendacji nie potrzebują. Czytelnicy polscy dzielą się bowiem na takich, którzy już czytali coś z tego cyklu, bądź też czytali dużo, tyle że pochlebnych recenzji rzeczonych powieści, a i tak mają już swoje zdanie czy choćby konkretne oczekiwania. Nie jestem na tyle szalona, by sądzić, że kogoś jeszcze diametralnie zaskoczę swoimi uwagami – raczej dorzucę kamyczki własnych opinii do tego wielkiego kopca, usypanego ku chwale szwedzkiego pisarza i jego detektywa.

 

Trzeci tom cyklu kryminalnego z Wallanderem w roli głównej, to również trzecie moje spotkanie z autorem, ponieważ grzecznie czytam wszelkie serie w kolejności sugerowanej. O ile część pierwsza skupiona była fabularnie w rodzimej Szwecji, część druga wyszła już w świat (a dokładnie przeniosła nas do socjalistycznej Rygi czyli w zupełnie inną rzeczywistość, jednak nadal w kręgu europejskim), to „Biała lwica” rzuca nas dosłownie na krańce świata czyli do Republiki Południowej Afryki. Nie jest to przypadkowy zabieg marketingowy Mankella, ponieważ Afryka jest jego drugim domem, gdzie mieszka (w Mozambiku dokładnie), i której losy traktuje z tej właśnie przyczyny osobiście. Nie bez znaczenia z pewnością pozostaje również ogólne zaangażowanie pisarza w tematy społeczne. Tym razem wziął na swój warsztat bowiem rewolucyjne przemiany, jakie miały miejsce w RPA na początku lat dziewięćdziesiątych – stopniowe odchodzenie od polityki apartheidu, wywołane tym niezadowolenie warstw uprzywilejowanych (czyli białej ludności napływowej), konieczność podjęcia przez władzę krytycznych decyzji o znaczeniu historycznym. Czy pisząc w roku 1993 swoją przygodę Kurta, autor był już pod wrażeniem pokojowej Nagrody Nobla przyznanej dokładnie wtedy Mandeli i de Klerkowi (prezydentowi RPA, który dał zielone światło zmianom) za ich działalność na rzecz zniesienia zbrodniczego systemu rasowego w tamtym regionie świata? Może odpowiedział na aktualne wydarzenia post factum, a może przeczuł nadchodzące zmiany; ważne jednak jest, że książka wprowadza czytelników płynnie i ciekawie w dzieje RPA, nie tracąc przy tym nic ze stylu wcześniejszych spotkań z komisarzem Wallanderem.

 

Nie trzeba tutaj specjalnych zdolności jasnowidza, by wyczuć we mnie osobnika zafascynowanego Czarnym Lądem, więc należy brać odpowiednią poprawkę na mój osąd w sprawie „Białej lwicy”; jednak jak na razie, jest to najlepsza część z tego cyklu kryminałów. Fragmenty poświęcone Afryce nakreślone są na tyle ciekawie i malowniczo, że chwilami zagłuszają naszego głównego bohatera, miotającego się nerwowo gdzieś tam na dalekiej północy globu. Uzmysławiało to podczas lektury fakt, jak małym pionkiem w tej wielkiej grze międzynarodowych konspiracji jest nasz melancholijny komisarz. Nie twierdzę, że był to celowy zabieg autora, ale nie każdy czytelnik zechce z pewnością zaakceptować takie zepchnięcie Wallandera na peryferie rozgrywających się zdarzeń. Jego rola jest istotna, jego uwikłanie w śledztwo jak zawsze graniczy prawie z osobistą krucjatą, a jednak jego blask jest tylko światłem odbitym. I taki układ się naprawdę dobrze sprawdza – przekonajcie się sami.

 

W „Białej lwicy” jest bardziej widowiskowo niż dotychczas u Mankella (zarówno sensacyjnie, jak i krajobrazowo), jest zapewne też bardziej naiwnie w kwestii kreowania bohaterów (szczególnie tych zmieniających kształt ówczesnego RPA), ale przecież inne nie znaczy gorsze. Czytałam ten tom z przyjemnością i szczerym zaciekawieniem.

środa, 28 lipca 2010, maioofka
2010/07/28 23:19:49

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
zosik
2010/07/29 00:15:18
IMHO najsłabsza powieść Mankella. To ja już chyba wolę nawet te nieszczęsne "Psy z Rygi"
-
marobas
2010/07/29 08:11:57
Strasznie jestem ciekawa tej książki. Niestety u mnie w bibliotece ani widu ani słychu :-(((
-
lirael
2010/07/29 08:47:30
Przeczytałam cztery kryminały Mankella, ale "Biała lwica" jeszcze przede mną. Zapowiada się super!
-
zosik
2010/07/29 11:45:22
Swoją drogą już nie mogę doczekać się recenzji "Siedmiu szkiców"
-
maioofka
2010/07/29 12:58:12
Zosik,
Druga uwaga w Twojej wypowiedzi trochę wyjaśnia, bo dla mnie drugi tom był bardzo udaną przygodą z Wallanderem - po prostu co innego nas "kręci" w tych książkach :)
Nie wiem jak odebrałabym podobne śledztwo, jak to z "Białej lwicy", gdyby tłem nie była Afryka tylko inny kontynent. Zazwyczaj nie lubię zamachów, sensacji i polityki, ale w tym przypadku przyjemność sprawiało mi czytanie o wszystkim co związane z Czarnym Lądem. Bo też literacko ta część nie odstaje od poprzednich, jak sądzę. Choć dla fanów samego komisarza, może pojawić się niedosyt jego udziału w fabule - plenery są dwa i jeden jest całkiem odległy od Skanii i Kurta, i zajmuje równorzędną pozycję do szwedzkiego wątku. Może to dlatego taki rozdźwięk opinii?

"Siedem szkiców" V.Woolf to mały ale twardy orzeszek do zgryzienia, jednak nie uprzedzajmy faktów ;)
-
maioofka
2010/07/29 13:04:11
Marobas,
Pozostaje zgłosić brak lub poszukać innej biblioteki :) Wydanie z "Lata z kryminałem" jest też dostępne za grosze w tanich księgarniach i na kiermaszach, ale to droga dla zdeterminowanych ;)

Lirael,
Wróciłaś! Witam po przerwie i mam nadzieję, że to już na stałe :)
A co do książki, myślę, że może sprawić radość nie tylko fanom Wallandera, ale również osobom ciekawym problemów afrykańskich, zwłaszcza RPA, bo ten kraj jest w centrum wydarzeń. Będę czekać na Twoje wrażenia z lektury.
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji