Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

"Tajemnica Brokeback Mountain" Annie Proulx

O czym traktuje ta książka tajemnicą nie jest, odkąd głośny obraz filmowy oparty na tej właśnie historii, narobił zamieszania swoją kontrowersyjną tematyką. Romans w wydaniu homoseksualnych kowbojów, na dodatek umieszczony w środowisku radykalnie nieprzyjaznym wszelkim odstępstwom, za jakie uchodzą wiejskie rejony rolniczych stanów USA, wzbudził mieszane uczucia zarówno w widzach jak i krytyce. A wszystko zaczęło się od książki Annie Proulx.

 

Napisana bardzo chłodno i rzeczowo, historia znajomości Ennisa i Jacka to zaledwie zwięźle zarysowane opowiadanie. Krótkie scenki z ich sporadycznych spotkań na przestrzeni lat, nakreślone są poprawnie i zgodnie z jakimś narzuconym planem zdarzeń, ale wypada to zupełnie bezbarwnie i beznamiętnie. Najwięcej uwagi autorka poświęca krajobrazom Wyoming i mentalności ludzi tam zamieszkałych: niewykształconych, prostych, twardych. Ich historie życiowe są zniekształcone, okaleczone przez surowe otoczenie i brak uczuciowego oparcia w najbliższych. W takich warunkach nieakceptowana miłość staje się dramatem, tym większym, że sami bohaterowie wychowani są w duchu niezrozumienia dla inności czyli w tym wypadku tego co im samym się przytrafia.

 

„Tajemnica Brokeback Mountain” to niewielka książka, na którą składa się opowiadanie właściwe oraz dodatek w postaci tekstu Proulx zatytułowany „O ekranizacji Tajemnicy...”. Autorka skupia się jednak w tym dodatku bardziej na powstawaniu samej historii niż filmu jako takiego. Wyjaśnia skąd czerpała pomysły, dlaczego wszystko zaczyna się na górze Brokeback, co chciała pokazać i w jaki sposób. I jak dla mnie jest to ciekawsza część tego wydawnictwa: bez wystylizowanych sztucznie opisów i nieciekawych sylwetek postaci. Opowiadanie mnie nie poruszyło bowiem, choć powinno. I upatruję w tym winę autorki i jej stylu, a nie własnej niewrażliwości.

 

Wydaje mi się, że nie jest to lektura obowiązkowa, zwłaszcza dla tych, którzy obejrzeli już film. Obraz Ang'a Lee jest ciekawiej rozbudowany i subtelniej przedstawiony, z bardzo dobrymi kreacjami aktorskimi bohaterów, choć rzadko się zdarza, by kino wygrywało z literaturą. Tym razem jednak, pomysł autorki trafił na lepszy warsztat filmowy niż pisarski w moim odczuciu.

Mam teraz dylemat, gdyż kilka lat temu spodobał mi się film „Kroniki portowe” i zamierzałam przeczytać pierwowzór czyli powieść Proulx nagrodzoną Pulitzerem. Skoro jednak jej sposób pisania zupełnie nie przypadł mi do gustu, to czy warto próbować dalej? Czy może tylko to opowiadanie wypadło wyjątkowo słabo, ze względu na misję niesienia „trudnego tematu” ludności? Takie polekturowe przemyślenia zostają ze mną w tym przypadku.

niedziela, 13 czerwca 2010, maioofka
2010/06/13 18:03:02

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
clevera
2010/06/13 18:21:33
Czytałam książkę i oglądałam film.Książka jest mniej emocjonująca, natomiast na filmie wypłakałam morze łez. Po jego obejrzeniu można machnąć ręką i stwierdzić: no i co, że mężczyźni, a niech się kochają tą piękną miłością.:D
-
m.tucha
2010/06/13 23:59:21
Oglądałam film, książki nie czytałam i jakoś mnie do niej nie ciągnęło :)
Skoro średnio przypadł Ci do gustu styl autora,zrób przerwę, a potem samo przyjdzie czy skusić się na inne pozycje :)
-
maioofka
2010/06/14 17:48:10
Clevera
Film miał duszę, czego w książce bardzo brakuje.
A niech się kochają...! :))

M.tucha
Przerwa będzie na pewno, ponieważ odechciało mi się na razie polować na "Kroniki...". Chyba, że ktoś na jakimś blogu napisze pochwalny hymn na cześć tej książki - od razu wrócą ciągoty jak znam siebie ;)
-
Gość: czytanki anki, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/15 09:37:23
Lata temu czytałam "Pocztówki", których dzisiaj absolutnie nie pamiętam;) I m.in. dlatego chciałam wrócić do Proulx. A po Waszych postach może to będą właśnie "Kroniki" lub ostatni zbiór opowiadań. Czuję się coraz bardziej zmobilizowana;)

-
maioofka
2010/06/15 16:37:22
Czytanki Anki
Rozumiem, że dobrze Ci się czytało prozę Proulx wówczas, skoro chcesz do niej wrócić? Ja pewnie dam jej jeszcze jedną szansę, dla tych "Kronik...", ale już bez entuzjazmu. Może mnie zaskoczy? :)
-
Gość: czytanki anki, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/16 10:34:00
Otóż to! A po 'Brokeback Mountain' z premedytacją nie sięgnęłam - zwiastun filmu tak dobrze streszczał treść, że nawet na film się nie skusiłam;)
-
maioofka
2010/06/17 14:42:08
Czytanki Anki
Film polecam, bo jest zrobiony z wyczuciem. Czego niestety brakuje w książce.
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji