Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

"Ostrożnie, pożądanie" Eileen Chang

Ostrożnie, pożądanie” to zaledwie niewielkie opowiadanie, jednak z uwagi na filmową wersję tej historii, wykreowaną „pod batutą” Ang'a Lee, wydane zostało ono w postaci samodzielnej książeczki (małe to i cienkie), wzbogaconej dość bogato fotosami z wersji kinowej. Ten lilipuci rozmiar tekstu może rozczarować wielbicieli fabuł długich i zawikłanych, ale nie dajcie się zwieść pozorom, ta proza jest warta Waszej uwagi.


Eileen Chang zdołała w niewielu słowach zmieścić rozbudowaną, wielopoziomową historię, a Jej bohaterowie ukazując się nam raptem na jeden krótki dzień, są wyraziści i pełnowymiarowi. Cały czas toczy się gra pozorów, zarówno na poziomie międzyludzkim jak i politycznym, a stawka jest bezcenna, bo jest nią życie. Tło historyczne jest dość ważne dla opowiedzianych zdarzeń, i problemy z początkowym rozeznaniem się w sytuacji Chin lat czterdziestych XX wieku, mogą utrudniać lekturę. Jednak z czasem, niezbędne informacje zostają umiejętnie wplecione w życiorysy bohaterów, a wraz z ich zrozumieniem, rośnie podsycane tak napięcie i objawia się nam cała dramaturgia chwili.


Stonowany styl autorki przyjemnie współgra ze skrytością i powściągliwością postaci, oddając zarazem charakter wschodniego sposobu bycia. Opisy są zwięzłe, ale bogate w treści. Starannie dobrane słowa, subtelnie zarysowują postaci; porównania Chang są więcej warte niż niejeden opis. Na szczególną uwagę zasługuje portret młodej bohaterki, która w tragicznych dla kraju chwilach, przeżywa przebudzenie swojej kobiecości i związanych z tym namiętności. Jest w tym niebywale krucha i delikatna, choć sytuacja wymaga pewności siebie, by znieść upokorzenia i ciężar powierzonej jej misji.

Akcja rozgrywa się prawie bez dialogów, poznajemy raczej gonitwę myśli i uczuć, wewnętrzne rozterki i skrywane obawy. Emocje, maskowane na potrzeby kulturowych oczekiwań społecznych i niepożądanych spojrzeń osób trzecich, nabierają niebywałej siły, dzięki pozornie okazywanym wzajemnie obojętności i spokojowi. Uchwycenie relacji damsko-męskich w taki chłodny sposób, nie roztkliwia, ale oddziałuje na czytelnika głębiej i mocniej.


Po części czuję niedosyt po tej historii, jednak równocześnie podziwiam autorkę właśnie za umiejętność tak eleganckiego i trafnego ujęcia tej opowieści: w takiej formie i w tym oszczędnym rozmiarze. Słowa nabierają wagi, dzięki większemu ładunkowi treści, jaki muszą przekazać. Mniej znaczy więcej – ta zasada sprawdza się w tym przypadku jak najbardziej. A apetyt na więcej, zaspokoję kolejnymi utworami Eileen Chang, po które już planuję sięgnąć.

wtorek, 22 czerwca 2010, maioofka
2010/06/22 00:06:59

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/07/02 21:55:13
Ten film mną wstrząsnął. Piękny, a jednocześnie taki okrutny
-
maioofka
2010/07/03 19:31:00
Kasia.eire
Taka jest właśnie książka. Ale przyznaję, że oprawa filmowa dodała tutaj jeszcze klimatu i napięcia. Również oglądałam z zachwytem i zdumieniem. Trzy razy :)
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji