Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

"Kiedy Salazar spał" Domingos Amaral

Historie szpiegowskie nigdy nie pociągały mnie specjalnie: zagmatwane, oparte o kosmiczne teorie spiskowe, a do tego przeładowane zbiegami okoliczności i schematycznymi postaciami. Nawet Agatha Christie nie przekonała mnie do tego gatunku; mam jej raczej za złe, że zamiast elegancko uśmiercać swoich ekscentrycznych bohaterów w nastrojowych angielskich rezydencjach, bawiła się w siatki agentów i tajemnicze szyfry. Wybaczam, acz nie pochwalam ;)

 

„Kiedy Salazar spał” to jednak szpiedzy w Lizbonie! Portugalia, fado, ocean... Takie miałam przynajmniej wyobrażenia przed lekturą. Niestety w tej historii Portugalia jest ciągle na ustach narratora-bohatera, ale nie ma jej tak naprawdę w tle. Zamiast tego otrzymujemy nonszalanckiego macho przekonanego o tym, że zbawia świat w trakcie drugiej wojny światowej; trzy kobiety (koniecznie piękne i bardzo dostępne) oraz mający magicznie spajać całość fabuły: amerykański nóż Randall (śmiesznie brzmiały dla mnie fragmenty, gdy nasz bohater z nożem w kieszeni, udaje się na „wielkie” misje w kraj przeciwko uzbrojonym w karabiny tajniakom).

 

Niepotrzebnie martwiłam się, że czegoś nie zrozumiem albo pogubię się w gmatwaninie tropów i zmyłek. Opowieść jest prosta jak kolej transsyberyjska, akcja ledwo się tli tak naprawdę, a główną uwagę autor poświęca swoim relacjom z kobietami. Było ich trzy, każda piękna, narowista i niepohamowana seksualnie, co pan pisarz raczył wytłumaczyć wojną. Ponoć kobiety tak mają, gdy wokół spadają bomby...

 

Byłam ciekawa Lizbony pełnej uchodźców (jak w Casablance: stamtąd statki i samoloty zabierały ludzi do Ameryk) , nieznanej mi kultury, historii widzianej z perspektywy państwa neutralnego w ówczesnych działaniach wojennych. Zamiast tego przeczytałam powierzchownie skrojoną historyjkę, zapełnioną przez papierowe postaci, ubogą w warstwie społecznej czy obyczajowej. W ten sposób nie zostało nic wartego uwagi tak naprawdę. Tym bardziej jestem chętna przeczytać ciekawą (dla odmiany) powieść z akcją osadzoną w Portugalii czy w inny sposób przybliżającą ten kraj. Znacie takie?

 

PS. Krótko, bo szkoda czasu na takie książki, ale też upał rozleniwia mnie zupełnie.

poniedziałek, 07 czerwca 2010, maioofka
2010/06/07 23:41:44

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
m.tucha
2010/06/08 12:24:42
oj, takie książki powinny być zakazane :) ;p
albo chociaż ostrzegać "Nie wyobrażaj sobie za dużo" :)
-
2010/06/08 13:51:33
Moje oczekiwania też były inne. Jedyny pożytek to tych parę informacji o postawie Portugalii w czasie II wojny światowej.
-
maioofka
2010/06/09 00:41:15
M.tucha,
Czasem wystarczyłaby brzydka okładka jak dla mnie ;) Ten kadr z "Casablanki" mnie zmylił chyba.

Nutta,
Czyli nie jestem odosobniona z moim rozczarowaniem tym tytułem. Niby dowiadujemy się o neutralności Portugalii i władzy Salazara, ale nie odczuwa się tej całej wielkiej historii w tle - jest ona raczej łopatologicznie wyłożona przed czytelnikiem w kilku suchych stwierdzeniach.
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji