Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

"Dom z papieru" Carlos Maria Dominguez

Sobotni poranek, kawa z mlekiem i wizja spokojnego dnia tylko dla siebie. Aby szczęście było pełne, zabrałam się do oglądania książek, które dotarły raptem wieczorem dnia poprzedniego. Jak dla mnie, tak powinien zaczynać się każdy dzień: cisza, słońce i nowe nabytki :)

Miałam ocenić tylko stan wizualny, może przeczytać zachwyty z okładki i przywitać w ten sposób każdy tytuł z osobna. Oczywiście ta notka świadczy o tym, że stało się zgoła inaczej: pierwszy w moje ręce dostał się „Dom z papieru” i tak oto po godzinnej lekturze spojrzałam z pewnym niepokojem na moje zbiory. Przybywa ich coraz więcej i coraz szybciej, z krótkimi przerwami na zakup nowych regałów bądź bajania o szczelnej zabudowie ścian solidnymi półkami. Na dodatek to tylko zalążek biblioteczki, która mi się marzy: kompletna w ulubionych klasyków, ze specjalnym zbiorem pism Tuwima, wypełniona ciekawymi nowinkami po brzegi. Czy taki plan ma jakąś szansę spełnienia? Czy jest jakiś koniec tego wiecznego odkrywania nowych ważnych wydawnictw i powiązań literackich? Takie myśli nachodzą człowieka przy lekturze tej historii, więc ostrożnie proszę.

 

Książki o książkach stanowią bardzo wdzięczne lektury: łatwe w odbiorze i szybkie w czytaniu. Może dlatego, że nie doszukuję się tam głębi czy drugiego dna – toż sam temat książki jest tak ważki i znaczący, że wszystko co się o niej pisze ma wartość samą w sobie. A może to świadomość, jak bardzo dotyczy to mnie samej, odnajduję się tam łatwiej niż, dajmy na to, w XIX-wiecznej Rosji. Przecież sama czytam, kolekcjonuję, oburzam się na niszczenie egzemplarzy, głowię się nad ustawieniem, czuję pokusę na widok cennego wydania czyli po prostu przeżywam nie tylko samo czytanie ale także posiadanie własnego skromnego (jeszcze) księgozbioru.

 

Tomy przylepiają się do półek w tym pakcie konieczności i zapomnienia, jakby były świadkami pewnej chwili w naszym życiu, do której nie powrócimy. Ale podczas gdy tam nadal są, uważamy je za część nas samych.”*

 

Książki przechowując nasze wspomnienia, są jak te słynne magdalenki, przenoszą nas w czasie do tego co było. Jestem na to żywym dowodem: posiadam dwa wydania serii „Ani z Zielonego Wzgórza”. Jedno nowe, ładnie wydane w twardych oprawach, ponoć w wierniejszym przekładzie. Ale to ta starsza, podniszczona wersja „Naszej Księgarni”, z niezupełnie trafionymi translacjami imion budzi we mnie dawne emocje, przypomina długie dni choroby w domu, kiedy kolejne tomy Ani donoszone mi przez siostrę pozwoliły przegonić nudę i odkryć na dobre świat literatury. Rozważam rozstanie się z nową wersją, nigdy nie oddam już tej starej, tak bardzo mojej!

 

Dominguez stworzył fabułę z wplecioną zagadką, dzięki czemu czyta się tę książkę błyskawicznie. Szczypta iberoamerykańskiej magii i świat starych antykwariatów pobudza wyobraźnię w wyprawie do świata bukinistycznej pasji. W otoczeniu własnych zbiorów wraz z autorem odkrywamy wpływ książki na nasze życie, ale i nasz wpływ na losy książek. Ta dziwna wzajemna zależność okazuje się kształtować nasze ścieżki w zaskakująco szerokim zakresie. Ekspozycje domowych regałów stanowią naszą dumę ale przede wszystkim wizytówkę dla innych, oddajemy księgozbiorom przestrzeń życiową ale i czas (nie o czytanie chodzi, ale odkurzanie ich, przestawianie, katalogowanie itd), świadomi kurzu i drobnoustrojów na nich osiadłych, gromadzimy i chronimy je przed każdą krytyczną uwagą. Gdzie jest granica szaleństwa? Kiedy stajemy się niewolnikami tych papierowych panów?

 

Opowieść bibliofila o bibliofilu dla bibliofilskich czytelników – nie dziwi zatem, że polskie wydanie zostało przewidziane na Światowym Dzień Książki w roku 2005.

 

 

* „Dom z papieru” Dominguez C.M., Świat Książki, Warszawa, 2005

sobota, 08 maja 2010, maioofka
2010/05/08 16:26:20

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
peek-a-boo
2010/05/08 23:53:12
Dom z papieru to obowiązkowa lektura dla kazdego bilbliofila. Ku radosci i ku przestrodze ;)
-
maioofka
2010/05/09 10:33:58
Peek-a-boo,
Zdecydowanie ku przestrodze - udało mi się po tej lekturze wytypować kilka tytułów do "pozbycia"! Alleluja ;)
-
Gość: czytanki anki, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/11 09:09:11
"Dom z papieru" jest tak bogaty w uwagi dot. książek, że każdy recenzent znajdzie jakiś cytat dla siebie;) Czytałam różne recenzje i jak dotąd chyba żadna "złota myśl" się nie powtórzyła;)
Podczas lektury miałam cały czas skojarzenia z "Auto da fe" Canettiego - tam bohater również popada w książkowe szaleństwo...
-
maioofka
2010/05/13 15:51:03
Czytanki Anki,
"Auto da fe" od roku już stoi na mojej półce, ale sława która towarzyszy tej prozie, że trudna, że symboliczna, że wymagająca - budzi jakieś nieokreślone obawy i nie czuję się na siłach by po nią sięgnąć. Może pora na odczarowanie tej książki, skoro tematyka jest ciekawa i bliska?
-
Gość: czytanki anki, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/17 14:45:52
Spróbować zawsze warto, aż tak trudna nie jest;)
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji