Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

"Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze" Peter Lovesey

Kryminal doskonały dla miłośników Agathy Christie....” Albo: „(...) to początek serii wysmakowanych literackich kryminałów wybitnego angielskiego autora.” Te okładkowe rewelacje wydawcy skłoniły mnie do sięgnięcia po ten tytuł właśnie. Osobiście nie zgadzam się z żadnym z tych cytowanych tu stwierdzeń, a nawet zastanawiać się zaczęłam, gdzie jest granica między reklamą a kłamstwem w przypadku książek, skoro wszystko opiera się na subiektywnych odczuciach?

 

W zarysie ogólnym, ta książka to klasyczny kryminał: morderstwo, śledztwo i na zakończenie odkrycie prawdy. Ale przecież każdą sprawdzoną formułę można skutecznie spaprać. Przede wszystkim można samozwańczo ogłosić swojego bohatera Ostatnim Detektywem. Według autora samo to wystarcza już, by jego tytułowa postać uplasowała się w pierwszym szeregu wybitnych i niezapomnianych (dobór skromnego nazwiska dla detektywa także nie jest tutaj przypadkowy jak sądzę). Dodatkowo świadczyć ma o tym fakt, iż pan Diamond nie uznaje nowoczesnych metod dochodzeniowych. Mamy bowiem przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, gdy kryminalistyka dostaje spore wsparcie ze strony informatyki i nauk biologicznych, ale nasz inspektor kręci nosem na orzeczenia patologów czy dowody oparte na DNA, nie mówiąc już o szybkim przesiewie danych zgromadzonych dzięki intensywnej komputeryzacji.

Czym się zatem kieruje wielki detektyw megaloman? Dedukcją? Psychologią? Głosami z niebios?Byłoby miło. Według Lovesey'a wystarczy po prostu każdego powiązanego z ofiarą przetrzymać w pokoju przesłuchań do oporu (czyli maksymalnie trzy doby) i wmawiać takiemu delikwentowi, że jest winny. W końcu się przyzna, prawda? Zatem nie chodzi tu o prawdę, ale o znalezienie kogoś kto „pasuje” do jakiegokolwiek schematu zbrodni.

 

Jeśli kogoś takie podejście nie zirytuje, to książka oferuje jeszcze kilka nijakich i jednowymiarowo zarysowanych postaci. Poza mdłym a zadufanym w sobie detektywem, pojawia się kilku policjantów, o których nic kompletnie nie wiemy oraz podejrzani, którzy beztrosko analizują swoje życie uczuciowe w atmosferze aroganckich przesłuchań. Dzięki takim zabiegom autora, zupełnie zwątpiłam w jego umiejętności do kreowania wiarygodnej fabuły, bohaterów a przede wszystkim klimatu tajemnicy i niecierpliwości. A próbka 'nastroju' wygląda w tej książce tak:

Sierżant w dyżurce nagle zaczął wertować książkę telefoniczną, a operatorzy komputerów w centrum koordynacyjnym jak zahipnotyzowani wpatrywali się w monitory. Wyglądało to groźnie, jak u Kafki.” (Aż chce się zakrzyknąć: WOW! Kafka by lepiej nie oddał tej grozy...)

 

Na osłodę (tej gorzkiej piguły) akcja rozgrywa się w angielskim Bath i częściowo dotyczy sławnej mieszkanki tej miejscowości czyli Jane Austen. Trudno mi powiedzieć, ile w tym wątku było prawdy, ale można się co nieco dowiedzieć o pobycie pisarki w tej miejscowości oraz jej krewnych i powinowatych. Bo sama zagadka morderstwa nie wydała mi się wciągająca, a raczej wydumana i dość siłowo pchana na przód. Zero finezji, pomysłowości czy zaskoczenia. Ot, ktoś musiał zabić i ktoś musiał to odkryć - co by konwencji stało się zadość.

 

sobota, 29 maja 2010, maioofka
2010/05/29 23:52:48

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
peek-a-boo
2010/05/31 23:14:37
czyli kryminał owszem, ale bez klasy. Dobrze ze ostrzegasz bo mogłabym sie zlapac na to porownanie do Christie
-
m.tucha
2010/05/31 23:19:27
Dobrze, że ostrzegasz, nie lubię takich kryminałów :)
p/s Cuuudowny szablon! :)
-
maioofka
2010/06/01 01:49:12
Peek-a-boo,
Otóż to - brak klasy. A podpieranie się nazwiskiem Agathy, to już w ogóle jakaś grubsza afera w tym przypadku ;)

M.tucha,
Od ostrzegania tu jesteśmy ;)

Szablon oczywiście wypożyczony - próbuję znaleźć coś bardziej do mnie przemawiającego niż poprzedni, który nie pozwalał na tagi w chmurce! Skandal po prostu :))
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji