Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

"Wicekról Ouidah" Bruce Chatwin

Po zachwycie jaki towarzyszył mi przy lekturze „Pieśni stworzenia”, pan Chatwin od razu awansował do ścisłej czołówki w moim nieformalnym rankingu lubianych pisarzy. Stąd pewna konsternacja, jak należy podsumować spotkanie numer dwa czyli minipowieść „Wicekról Ouidah”. Nie jest to literatura słaba, co to to nie, ale też nie porwała mnie ta historia tak, jak zrobiła to pierwsza wspomniana tu książka. Przerost oczekiwań z mojej strony czy też słabsza kondycja samego autora? Niby co ja tam wiem... ;)

Chatwin to angielski globtroter, który z literackim wyczuciem przybliża swoim czytelnikom dalekie zakątki świata i ich mieszkańców. Jednak tym razem nie jest to reportaż podróżniczy a opowieść o awanturniku Francisco Manuel Da Silvie, urodzonym jako nędzarz w Brazylii przełomu XVIII i XIX wieku, by z biegiem lat zostać jednym z bardziej znaczących handlarzy niewolników osiadłym na tzw. Wybrzeżu Niewolników. Życie pełne wzlotów i upadków zaprowadziło go na Czarny Ląd, gdzie spełnienie marzeń o bogactwie i pozycji społecznej zamieniło się w koszmar życia pod dyktando okrutnych i nieprzewidywalnych władców Dahomeju. Tytuł wicekróla miasta Ouidah (jeden z ośrodków handlu „żywym towarem”) okazał się pułapką i przewrotnym mamidłem od losu. Piękna, kolorowa, mistyczna wprost Afryka stała się ziemią przeklętą i zgubną, zaś wysuszona i nieczuła Brazylia przeobraziła się z dnia na dzień w ziemię obiecaną.

Jest też coś więcej, gdyż w międzyczasie Da Silva spłodził tak wiele dzieci z miejscowymi kobietami (63 synów i nieznana liczba córek!), że pozostał po nim olbrzymi klan murzyńskiej społeczności dumny z własnych korzeni i nazwiska utożsamianego z bezwzględnym procederem handlu ich współplemieńcami! Ironia losu, prawda? Właśnie od takiego zjazdu rodzinnego rozpoczyna się cała opowieść - mieszanka zasymilowanego katolicyzmu i zabobonnych wierzeń tubylczych w hołdzie dla protoplasty rodu.

Mimo, iż jest to opowieść barwna, osadzona w niezwykłych plenerach, ukazująca niecodzienne zmagania człowieka z przekornym losem to nadal nie czułam nic poza umiarkowaną ciekawością. Niejednoznaczna ocena moralna poczynań Da Silvy i okrucieństwo władców Dahomeju nadaje tej historii dramatyzmu, ale równocześnie miałam wrażenie nierealności, podobnej do tej spotykanej w literaturze realizmu magicznego. Rozum podpowiada zatem, że książka jest warta uwagi, ale emocje milczą.

Powieść ta była inspiracją Wernera Herzoga do nakręcenie „Cobra Verde” z Klausem Kinskim w roli głównej – poszukam, popróbuję; może interpretacja filmowa zmieni coś w moim spojrzeniu.

 

poniedziałek, 19 kwietnia 2010, maioofka
2010/04/19 22:37:53

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
lirael
2010/04/20 16:27:40
Witaj,
O Chatwinie bardzo ciekawie pisze Marek Zagańczyk w "Drodze do Sieny". Trafił na jego książkę przypadkiem, w szpitalnym kiosku.
Bardzo zainteresowałam się tą barwną postacią, a twoja recenzja wzmogła znacznie moją ciekawość.
Serdecznie pozdrawiam.
-
maioofka
2010/04/21 15:01:40
Lirael , u mnie pierwsza książka Chatwina też była zupełnym przypadkiem - nie szukana, sama mnie znalazła można powiedzieć :) Na szczęście były to "Pieśni stworzenia" - coś więcej niż podróż po Australii czy opis kultury Aborygenów, raczej wnikliwe spojrzenie na człowieka i jego historię, zwłaszcza tą najodleglejszą, która dziś przejawia się tylko w atawizmach i instynktach. Fascynujące i niepokojące doświadczenie.

"Droga do Sieny" też brzmi ciekawie, tylko że to kolejna ceniona a trudno dostępna pozycja. Życie nałogowego kolekcjonera książek jest usłane kolcami jednak ;)
-
peek-a-boo
2010/04/27 22:25:07
niedawno zaczelam znajomosc z Chatiwnem, iza staniwlam sie jak ją dalej kontynuowac. teraz juz wiem, z ktorej ksiazki zrezygnowac ;)
-
maioofka
2010/04/28 14:34:07
Peek-a-boo,
Nigdy nie ma pewności jak się samemu odbierze daną książkę (żeby na mnie nie było!), ale tak z czystym sumieniem to bym te "Pieśni stworzenia" wszystkim gorąco polecała :)
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji