Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

"Jestem królem zamku" Susan Hill

Szkoda, że o świetnie napisanych książkach mają świadczyć takie grafomańskie pochwały jakie wychodzą spod moich palców. Będę pewnie regularnie przypominać tutaj, że poziom stylistyczny i ogólny recenzji (szumnie powiedziane, wiem) nie powinien być odnoszony do treści, które próbuję w nich przekazać a tym bardziej do samych książek (przynajmniej tych dobrych). Dziękuję za zrozumienie mojej potrzeby dzielenia się wrażeniami, POMIMO niedostatków natury gawędziarskiej.

 

 

Pisarstwo Susan Hill to moje przypadkowe odkrycie, ponieważ jeden z jej tytułów znalazł się w pakiecie niepozornych książeczek serii Nike, który zakupiłam ze względu na zupełnie inny wypatrzony tam tytuł. I tak nieświadomie weszłam w posiadanie książki „Ptak nocy”, która okazała się dla mnie czytelniczym przysmakiem. Po takim początku znajomości pojawiła się potrzeba drążenia głębiej i czytania więcej. Wybór, już całkiem rozmyślnie, padł na nagrodzoną w 1971 roku Somerset Maugham Award książkę „Jestem królem zamku”.

Tworząc psychologiczne portrety bohaterów w sposób niezwykle sprawny i realistyczny, autorka prowadzi fabułę operując intensywnymi emocjami i nastrojami. Lęk, poczucie zagrożenia i brak oparcia potrafią zdominować czyjś świat. A co gorsza dotyczy to zaledwie jedenastolatka znajdującego się w obcym domu i nieznanej okolicy. Konfrontacja wrażliwego i chyba dość prostolinijnego chłopca z rówieśnikiem antypatycznym i manipulującym otoczeniem szybko przeradza się w przewrotny spektakl okrucieństw między katem i jego ofiarą. Narastające stopniowo napięcie prowadzi do nieuchronnej tragedii.

Autorka bardzo wnikliwie odtworzyła mechanizmy dziecięcych obaw. Świat rzeczywisty i wyobrażony przenikają się, stanowią tylko swoje kontinuum w chłopięcym postrzeganiu otoczenia. Przewidywane sytuacje czy koszmary senne są równie realne jak wszystko co się dzieje na jawie. Z trudem wypracowane w sobie poczucie bezpieczeństwa i równowagi, niezwykle łatwo ulega zachwianiu poprzez nieprzyjemne, agresywne wypowiedzi innych. To słowa, niepoparte niczym więcej, wystarczają by wywołujać strach i zburzyć, i tak już kruchą, pewność siebie kształtującą się dopiero na tym etapie życie. Uderzyło mnie, że sama już zapomniałam jak bezsilna i opuszczona czułam się w obliczu kłamstw czy zwykłych słownych utarczek w dzieciństwie. Na szczęście pani Hill pamiętała i przypomina nam wszystkim, jak bardzo nieszczęśliwe może być dziecko wydane na pastwę manipulacji słownej.

W języku angielskim istnieje znane i u nas przysłowie „my home (house) is my castle”. Potrzeba bezpiecznego miejsca w świecie dotyczy bowiem nas wszystkich (w szczególności bezbronnych dzieci jak sądzę). Bohater książki pozbawiony był takiego luksusu: „Są tylko rzeczy i miejsca. Jest las. Straszny i bezpieczny” (str. 153)*. Dzikie i groźne tereny leśne sprawiały, że czuł się bezpieczniej i pewniej niż gdziekolwiek indziej. Bo nie było tam ludzi, którzy potrafią skrzywdzić. Właściwe postępowanie pozwalało przeżyć. W relacjach ludzkich takiej gwarancji niestety nie ma.

Brytyjska pisarka nie pozostawia złudzeń co do charakteru zła: bohater nie jest sierotą, ma matkę, która krzywdzi go może najbardziej poprzez ignorancję i odtrącenie wówczas, gdy chłopiec potrzebuje oparcia i zrozumienia. Dorośli nie chronią, nie słuchają i nie chcą dostrzegać niewygodnych prawd. Okrutny świat dziecięcych rywalizacji jest tylko odpowiedzią na ich relacje z osobami starszymi i z założenia dojrzalszymi czyli opiekunami. Niebezpieczni zatem są nie tylko obcy, ale i najbliżsi. Okrutne jest to matczyne „trudno” jako reakcja na fatalne i bezsensowne zdarzenie. Bezmyślnie brzmią słowa pobłażliwego ojca: „(...)chłopcy to takie proste stworzenia” (str 222)*.

„Jestem królem zamku” to błyskotliwe studium strachu i bezsilności. To podpatrywanie ciemnej strony człowieka. Wyrazisty i celny język oddaje wszelkie stany emocjonalne bohaterów, kreuje gęstą atmosferę zagrożenia, angażuje czytelnika do końca. Polecam.

 

 

 

środa, 14 kwietnia 2010, maioofka
2010/04/14 20:44:55

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
zosik
2010/04/15 19:44:07
Tak, tak. Znaliśmy i czytaliśmy :-) I na mnie zrobiła spore wrażenie
-
2010/04/15 20:17:08
Zosik, a mi się wydawało, że takie stare i niepozorne wydanie łatwo przeoczyć i to JA niosę "kaganek oświaty" ;))
-
zosik
2010/04/17 13:34:31
Chyba nie :-)
Pisałam o tym tutaj: lekturki.com/2009/08/jestem-krolem-zamku-susan-hill/
Czytałam też kryminał Susan Hill "Ludzie czystego serca", ale to już nie była dobra lektura...
-
maioofka
2010/04/19 14:56:15
Uwierzyłam na słowo, że jednak nie ja pierwsza, ale z przyjemnością czytam Twoje uwagi "polekturkowe" Zosik ;)

Wcześniej czytałam jej powieść "Ptak nocy" i nawet podobała mi się jeszcze bardziej. W sumie obie były podobne w sposobie operowania emocjami bohaterów i nastrojem miejsc. Po Twojej uwadze nie spieszy mi się do szukania "Ludzi czystego serca" - po co sobie psuć dobrą opinię o takiej ciekawej autorce? :))
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji