Nieśmiałe wyznania czytelniczki.
Blog > Komentarze do wpisu

"Ex libris. Wyznania czytelnika" Anne Fadiman

Wśród książek ciekawych, mądrych, wciągających i budzących jeszcze wiele innych pozytywnych reakcji w czytelniku, czasem zdarzają się lektury po prostu czarujące. Poruszają w nas jakieś tkliwe struny, zmuszają do przyjacielskiego uśmiechu w odpowiedzi na czytany tekst, a przyjemność sprawia już sama ich obecność obok nas. W taki właśnie stan dziecięcej wprost radości wprawiła mnie ta zbyt krótka ale jakże bogata książka.

 

Anne Fadiman to stuprocentowa i niereformowalna bibliofilka. Albo może właściwiej byłoby napisać, że jest to wielbicielka Słowa, bo z rozbrajającą szczerością przyznaje się do czytania wszelkich broszur, gazetek reklamowych czy ulotek informacyjnych czyli czegokolwiek znajdującego się w zasięgu oka, byle obcować z językiem pisanym. Ku rozpaczy mojej „dworskiej miłości” jaką darzę księgozbiory, autorka przyznaje się też do intensywnego i namiętnego obcowania z woluminami co oznacza robienie notatek na marginesach, zaginanie stron, zakreślanie, wyginanie i inne praktyki, które mi się w głowie nie mieszczą. Ale jak tu nie wybaczyć takich wybryków, skoro wiem, że jest to wynikiem emocjonalnego i zaangażowanego zgłębiania książek a nie brak szacunku ze strony profana-ignoranta? Chociaż lekko nie było o tryb tolerancyjny w takiej drażliwej kwestii ;)

 

Bohaterami tego zbiorku są nie tylko książki, ale także cała rodzina Fadimanów, ponieważ autorka wyrosła wśród zapalonych czytelników, poślubiła mola książkowego a następnie przystąpiła do edukacji czytelniczej następnych pokoleń. Z humorem opowiedziane rodzinne dykteryjki niezauważenie przechodzą w anegdoty ze świata twórców literackich. Mnogość ciekawostek o pisarzach, poruszanie się w świecie Wielkiej Literatury z taką swadą i lekkością zawstydziły mnie, odkrywając moją niewiedzę w tej materii. Ale przyjemność z obcowania z kimś tak naturalnie i bezpretensjonalnie zanurzonym w świat książek działa jak balsam...

 

Zdaję sobie sprawę, że wystawiam książce lukrowaną laurkę, ale inaczej się nie da. Do takich tytułów chcę wracać. Czekam na następny tytuł pani Fadiman, a tymczasem podczytuję co smakowitsze fragmenty i zachwycam się dbałością wydawcy przy redagowaniu polskiej wersji tego tomu. Brawo.

 

czwartek, 08 kwietnia 2010, maioofka
2010/04/08 22:16:28

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
peek-a-boo
2010/04/09 21:04:35
Pozyczylam te ksiazke kiedys z biblioteki i...w ogóle mnie "Nie wzieło"! A juz opis traktowania ksiazek przez autorke wywołał u mnie nie usmiech poblazania ale dreszcz grozy!
-
2010/04/09 22:06:23
Autorka traktowała książki bardzo delikatnie w porównaniu z jej ojcem, który ponoć w podróży wyrywał przeczytane rozdziały i porzucał je na lotniskach! To jest dopiero barbarzyństwo, które mnie pozbawiło słów (moich książek nie wolno transportować bez opakowania foliowego tak na marginesie dodam, więc tolerancję mam dość zawężoną). A jednak: pomimo tego bluźnierczego rozdziału, obycie literackie, tak bogata znajomość dzieł, autorów i języka zrobiła na mnie oszałamiające wrażenie. "Wiem, że nic nie wiem" sobie tylko pomyślałam po tej lekturze i tym bardziej mnie fascynuje lekkość z jaką autorka potrafi traktować tematykę czytelniczą.
Teraz czytam:
poczytnik.wordpress.com



Kontakt: rwanie.bzu@gmail.com





monitoring pozycji